Co mnie w niej urzeka najbardziej?
To, że ten jedwab nie dominuje.
On tutaj nie robi efektu „na pokaz”.
On tylko delikatnie podkreśla całość. Dodaje nitce elegancji, lekkości i takiego małego luksusu, który czuć w każdym oczku.
Pénélope nie jest włóczką, która krzyczy.
Ona raczej szepcze: „zrób ze mnie coś naprawdę pięknego”.
Jak zachowuje się w dzianinie?
Bardzo harmonijnie.
To włóczka miękka, okrągła, mocna i przyjemna w pracy. Ścieg wychodzi z niej bardzo ładnie, oczka są równe, a gotowa dzianina ma w sobie i miękkość, i elegancję.
To jeden z tych motków, które aż proszą się o:
- sweter noszony na gołe ciało,
- delikatny kardigan,
- kobiecą bluzkę,
- projekt dla dziecka,
- albo coś lekkiego i otulającego.

Lubię też historię tej włóczki
Pénélope powstaje z organicznej francuskiej wełny merino, a jej produkcja jest przemyślana i dopracowana. Włókna są czesane, by były jeszcze bardziej miękkie i wytrzymałe, następnie przędzone we włoskim Biella, a farbowane we Francji.
I to też się czuje.
To nie jest przypadkowa włóczka. To jest przędza, za którą stoi jakość, pomysł i ogromna uważność.
Dla kogo jest Pénélope?
Dla osób, które lubią włóczki miękkie, naturalne i szlachetne.
Dla tych, które zwracają uwagę nie tylko na skład, ale też na to, jak dzianina będzie się układać, nosić i starzeć z czasem.
Jeśli lubisz projekty dopracowane, kobiece, komfortowe i piękne w swojej prostocie, to naprawdę warto ją poznać.
Na koniec
Pénélope jest dla mnie jedną z tych włóczek, które nie potrzebują wielkich słów.
Wystarczy wziąć ją do ręki, zrobić próbkę i od razu wiadomo, że to coś wyjątkowego.
Miękka, subtelna, elegancka i z odrobiną jedwabnego luksusu.
Taka włóczka, z której od razu chce się zrobić coś naprawdę pięknego.
